Więcej

    Pelpliński pomnik Cudu nad Wisłą

    Mało kto wie (a trzeba o tym głośno mówić!), że pomnik poświęcony zwycięskiej wojnie z bolszewikami w 1920 r. był w Pelplinie! Na początku lat trzydziestych XX w. w parku biskupim, a także na dziedzińcu seminaryjnym i na cmentarzu parafialnym przybyły z Torunia znakomity rzeźbiarz Wojciech Aleksander Durek (1888-1951) zaprojektował i wykonał wiele pomników. Do dzisiaj przetrwał tylko monumentalny krzyż, stojący w centralnym punkcie cmentarza. Wszystkie inne (m.in. grupa Mojżesza, pomnik św. Wojciecha, pomnik Władysława IV, pomnik teologów polskich oraz wspomniany pomnik Cudu nad Wisłą) zostały zniszczone na rozkaz władz niemieckich jesienią 1939 r. Barbarzyństwo okupanta polegało i na tym, że do tej dewastacji zmuszony został sam Wojciech Aleksander Durek.

    Pomnik Cudu na Wisłą znajdował się tuż przy murze parku biskupiego od strony ul. Kościuszki. Na środku półkolistego cokołu stał wąski prostopadłościan z umieszczonym centralnie orłem z rozpostartymi skrzydłami, gotowymi do lotu. Nad nim znajdowała się płaskorzeźba przedstawiająca papieża Benedykta XV, błogosławiącego wojska polskie idące na wojnę z bolszewikami. Przypomnijmy, że Benedykt XV opowiadał się już na początku swego pontyfikatu (w 1915 r.) za przyznaniem Polsce. niepodległości. Najwyższy element pomnika stanowiła figura Matki Bożej umieszczona w przydrożnej kapliczce.

    Po symetrycznych stronach betonowej (z tego tworzywa wykonane były wszystkie pelplińskie pomniki Durka)  kompozycji umieszczone zostały dwie grupy postaci. Prawe skrzydło zapełnione było postaciami żołnierzy Armii Czerwonej. Stanowili oni nieforemną bryłę złożoną z  ciał ustawionych w różnych pozycjach. Na ich twarzach maluje się popłoch, są one wykrzywione, pełne nieludzkich emocji. Pewno głównie strachu. Jak trafnie zauważył Andrzej Wolski[1] Durek – prezentując czerwonoarmistów – posłużył się nie tylko symbolem, ale i satyrą. Jeden z żołnierzy – niewidoczny na zdjęciu – ukręca głowę  zdobycznej gęsi. Symboliczny wymiar ma natomiast gest złożenia sowieckiego sztandaru przed nogi marszałka Józefa Piłsudskiego.

    Jego postać – pełna dostojeństwa i zdecydowania należnego zwycięskiemu wodzowi – stoi  na przedzie grupy umieszczonej  z lewej strony kompozycji. Marszałek przez ramię spogląda na swoich legionistów, a prawą ręką, skierowaną w stronę Rosjan, wskazuje kierunek ataku. Jest to najbardziej dynamiczna postać umieszczona na pomniku. Legioniści są tuż za swoim wodzem, z rozwiniętym na wietrze sztandarem prą w kierunku wroga. Tuż za nimi jest grupa cywili,  w tym kobieta podtrzymująca rannego żołnierza, starzec, dziecko i młodzieniec (to zapewne odwołanie do wielu młodych – gimnazjalistów, harcerzy, studentów masowo z wstępujących w 1920 r. do Armii Ochotniczej).

    Pomnik Durka w bardzo symboliczny sposób ukazywał zwycięstwo nad bolszewikami. Artysta połączył w nim elementy religijne, chrześcijańskie z patriotycznymi, narodowymi. Niestety, istnieje już tylko na fotografiach, bo nawet nie w pamięci pelplinian. Tych, którzy mogli go widzieć w czasach przedwojennych, jest coraz mniej. Zrobiłem z resztą mała sondę wśród młodszych mieszkańców naszego miasta. Nikt z nich nie słyszał o „Cudzie nad Wisłą” w Pelplinie.

    Wydaje mi się, że nie tylko ten pomnik, ale wszystkie pozostałe kompozycje rzeźbiarskie Durka, o których wspomniałem we wstępie tego artykułu, powinny być jedną z kolejnych – po katedrze i całym pocysterskim zespole klasztornym oraz Biblią Gutenberga – atrakcji turystycznych Pelplina. Proszę mi wskazać inne tak małe miasto, które mogłoby się pochwalić tyloma pomnikami. To że Niemcy kazali je zniszczyć zaraz po wkroczeniu do Pelplina, świadczy o jednym: dostrzegli ich duchową wartość dla Polaków. Mamy po ponad 80 latach możliwość naprawienia tej barbarzyńskiej szkody. Nikt rozsądny nie będzie oczywiście mówił o rekonstrukcji. Na przeszkodzie stanęłyby nie tylko względy finansowe. Można jednak pokusić się o przygotowanie wystawy (może nawet stałej?)  prezentującej pelplińskie pomniki  z zastosowaniem komputerowych technik wizualizacyjnych. A może chociażby postawić – w miejscach, gdzie stały pomniki – tablice z dużym zdjęciem i stosowną informacją. Tak czy inaczej warto pelplińskie pomniki ożywić.

     

    Opracował Bogdan Wiśniewski


    [1] Dokonując opisu pomnika, posłużyłem się fragmentami pracy magisterskiej Andrzeja Wolskiego.

    Zostaw komentarz

    Proszę wpisz komentarz!
    Proszę wpisz nazwę użytkownika

    Zobacz też

    Skip to content